Escape room Katakumby w Warszawie to pokój, który po wizycie zostawił we mnie sporo pozytywnych wrażeń, głównie ze względu na swój unikalny klimat. Zeszliśmy do autentycznych piwnic w dwie osoby, żeby sprawdzić ten thriller na własnej skórze, i muszę przyznać, że scenografia robi tam rewelacyjną robotę. Z mojego punktu widzenia jest to jednak pokój obiektywnie łatwy, dlatego poleciłbym go przede wszystkim osobom początkującym, mniejszym grupom oraz graczom, którzy zamiast łamania głowy nad skomplikowanymi zagadkami, wolą po prostu dać się wciągnąć w nastrojową przygodę.
Spis treści
Escape Room Katakumby, czyli nietuzinkowa fabuła
Historia przeniosła nas do osiemnastowiecznej Francji. Z wprowadzenia dowiedzieliśmy się, że rodzina królewska zniknęła bez śladu, a stery państwa przejął podejrzany Lord Destre. Na ulicach trwają zamieszki, a z podziemi pałacu dochodzą dziwne, niepokojące odgłosy. Jako grupa protestujących postanowiliśmy sprawdzić te katakumby na własną rękę i odkryć, co kryje się za rzekomym spiskiem. Fabuła jest dość prosta, ale twórcy poprowadzili ją w spójny sposób. Co bardzo mi się podobało, nie byliśmy tylko biernymi słuchaczami gotowych komunikatów puszczanych z głośnika. Odkrywaliśmy kolejne poszlaki i dokumenty w trakcie gry, przez co naprawdę mogłem poczuć się uczestnikiem wydarzeń.
Katakumby Warszawa ma wiele zalet, ale najjwiększą z nich w mojej ocenie jest jego warstwa wizualna. Zagadkownia nie musiała budować fałszywych ścian, bo umieściła grę w prawdziwej, przedwojennej piwnicy w centrum Warszawy. Zamiast dykty, plastiku i malowanego styropianu, otaczały nas autentyczne cegły. Czułem chłód kamiennych posadzek i specyficzny zapach starych murów. Kiedy doda się do tego ludzkie czaszki, kości, świece, tajemnicze posągi i gęsty półmrok, łatwo zrozumieć, dlaczego po kilku minutach niemal zapomniałem, że to w ogóle jest escape room.
Tak jak w przypadku Zaginionej od tej samej firmy, sama przestrzeń, w której graliśmy, okazała się zaskakująco duża. Przeszliśmy przez kilka zróżnicowanych pomieszczeń, a ukryte przejścia za każdym razem potrafiły nas pozytywnie zaskoczyć. Immersję świetnie podbił sam początek zabawy. Zostaliśmy przykuci kajdankami do ściany i od pierwszych sekund musieliśmy ze sobą ściśle współpracować, żeby w ogóle zacząć eksplorację. Zauważyłem jednak, że surowy, piwniczny klimat ma też swoje słabsze strony. Półmrok momentami mocno utrudniał mi dokładne przeszukiwanie zakamarków, a z racji tego, że w kilku miejscach trzeba było się czołgać, szybko odczułem na kolanach kurz i ostre kamyki leżące na podłodze.
Zagadki proste, ale na pewno nie banalne w konstrukcji
Gdy tylko zaczęliśmy rozwiązywać pierwsze zadania, rzuciło mi się w oczy to, że w całym pokoju nie ma ani jednej tradycyjnej kłódki na klucz czy szyfr. Konstrukcja opiera się na elektronice, magnesach i manualnym ustawianiu odpowiednich rekwizytów na swoich miejscach. Same zagadki odebrałem jako bardzo logiczne i dobrze wplecione w opowiadaną historię. Dużym plusem jest dla mnie to, że nie wymagały od nas żadnego liczenia ani skomplikowanej matematyki. Musieliśmy polegać w głównej mierze na własnej spostrzegawczości, zręczności i komunikacji.

Pokój Escape Room Katakumby jest liniowy. Dzięki temu przechodziliśmy bardzo płynnie od jednej zagadki do drugiej, skupiając się na konkretnym celu i nie mając poczucia zagubienia wśród dziesiątek luźnych przedmiotów. Najbardziej zapadł mi w pamięć mechanizm opuszczającego się sufitu, który wywołał fajny efekt presji czasu, kojarzący mi się ze starymi filmami przygodowymi. Świetne wrażenie zrobiła na mnie również manualna zagadka z obrotową trumną oraz klimatyczne zadanie przy starym pianinie.
Zarówno w oficjalnym opisie, jak i wśród graczy, pokój uchodzi za propozycję dla początkujących. Moje doświadczenia w stu procentach to potwierdzają, bo dla naszej dwójki był to pokój zdecydowanie łatwy. Udało nam się wyjść grubo przed regulaminowym czasem 75 minut i to bez korzystania z ani jednej podpowiedzi. Analizując Katakumby Warszawa opinie przed wizytą, widziałem, że bardzo doświadczone grupy wychodzą stąd nawet w 34 do 45 minut. Jeśli więc macie za sobą kilkadziesiąt pokoi, prawdopodobnie poczujecie niedosyt pod względem wyzwań umysłowych. Dla nowicjuszy poziom trudności będzie jednak skrojony w punkt, bo gra płynnie przechodzi od prostych czynności do odrobinę bardziej złożonych kroków pod sam koniec.
Muszę jednak wspomnieć o kilku drobnych usterkach, które momentami wybijały mnie z rytmu. Z racji zużycia rekwizytów zdarzało się, że niektóre mechanizmy zacinały się, a nieotwierające się płynnie skrytki wymagały od nas działania metodą prób i błędów. Zwróciłem też uwagę na to, że przez wymuszoną kolejność rozwiązań przypadkowe naruszenie mechaniki zagadki może zepsuć ciąg logiczny, dlatego lepiej działać tam spokojnie i precyzyjnie.
Obsługa i system podpowiedzi w warszawskich Katakumbach
Praca obsługi zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i uważam, że mocno dołożyła się do jakości naszego doświadczenia. Gra zaczęła się od fajnego wprowadzenia, a puszczone na początku nagranie wideo z Lordem Destre skutecznie wprowadziło nas w mroczny świat osiemnastowiecznej Francji. Podczas ucieczki czułem, że mistrz gry uważnie nas śledzi, widzi nasze ruchy na kamerach i wie, na jakim jesteśmy etapie.
Szczególnie spodobał mi się zastosowany tam system podpowiedzi. Zamiast wciskać nam do rąk współczesną, psującą immersję krótkofalówkę, ewentualne wskazówki płyną ze stylizowanych komunikatów głosowych bezpośrednio z głośników. My nie musieliśmy z nich korzystać, ale z relacji innych graczy wiem, że jakość wsparcia bywa nierówna. O ile większość wizyt przebiega wzorowo, o tyle zdarzają się sytuacje, kiedy personel zbyt wolno reaguje na prośby o pomoc, albo wręcz przeciwnie, podpowiada zanim drużyna zdąży samodzielnie wpaść na trop.

Katakumby Escape Room – dla kogo?
Biorąc pod uwagę moje obserwacje, Katakumby Warszawa to escape room o bardzo konkretnym profilu.
Zdecydowanie poleciłbym go:
- Osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z escape roomami. Nie zrazicie się tutaj trudnymi szyframi i klasycznymi kłódkami.
- Parom i małym, maksymalnie czteroosobowym grupom. My we dwójkę bawiliśmy się wybornie, mieliśmy dużo swobody i dla nikogo nie brakowało zajęcia.
- Rodzinom, które szukają przygodowej rozrywki ze starszymi dziećmi lub nastolatkami.
Miałbym jednak wątpliwości, czy pokój spodoba się:
- Weteranom szukającym twardego orzecha do zgryzienia, bo liczba i trudność zagadek wywoła u Was niedosyt.
- Zespołom pięcio- i sześcioosobowym. Pamiętajcie, że gra jest liniowa, a piwniczne korytarze bywają ciasne, więc przy dużej grupie niektórzy będą po prostu stać z założonymi rękami.
- Osobom cierpiącym na silną klaustrofobię, ze względu na niskie stropy, wąskie korytarze i przymus okazjonalnego czołgania się.
Warto pamiętać o kwestiach praktycznych. Ja polecam przyjść w wygodnym, luźnym ubraniu. Będziecie grać w surowych, dość chłodnych podziemiach z dużą ilością kurzu, dlatego rzeczy, których szkoda wam ubrudzić, lepiej zostawcie w szafie.
Katakumby Warszawa – nasz werdykt
Patrząc na całą wizytę z perspektywy czasu, Escape Room Katakumby Warszawa oceniam jako bardzo udany, niezwykle klimatyczny thriller. Punktuje on przede wszystkim rewelacyjnym, autentycznym miejscem, brakiem tradycyjnych kłódek i udanym finałem. Choć z racji mojego doświadczenia czułem lekki niedosyt wyzwań umysłowych, bawiłem się naprawdę świetnie. Daję temu pokojowi mocną ocenę 4.1 na 5, z zaznaczeniem, że jest to pozycja idealna do odwiedzenia w mniejszym, mniej zaawansowanym składzie.
- Autentyczna scenografia
- Klimatyczny start
- System podpowiedzi
- Udany udział aktora
- Zbyt łatwy dla wyjadaczy
- Lekkie problemy techniczne
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Jaki jest rzeczywisty poziom trudności w Katakumbach?
Dla mnie był to pokój bardzo łatwy. Udało nam się ukończyć go w dwójkę z dużym zapasem czasu, bez pobierania żadnych wskazówek od mistrza gry. Osoby początkujące będą zachwycone spójnością zadań, jednak ekipy z dużym stażem mogą narzekać na zbyt małą liczbę wymagających łamigłówek.
Katakumby Warszawa – ile osób powinna liczyć optymalna grupa?
Najlepiej grało mi się w dwójkę, ale pokój sprawdzi się świetnie także dla trzech lub maksymalnie czterech osób. Ze względu na liniowy schemat gry i ciasne korytarze, wizyta w pięć lub sześć osób sprawi, że część graczy nie będzie miała fizycznego dostępu do rozwiązywanej w danym momencie zagadki.
Czy w pokojach znajdują się tradycyjne kłódki na klucz lub szyfr?
Nie, podczas naszej rozgrywki nie użyliśmy ani jednej klasycznej kłódki. Zagadkownia postawiła w stu procentach na elektronikę, manualne przełączniki, magnesy oraz ustawianie rekwizytów na odpowiednich miejscach, co świetnie buduje realizm i historyczny klimat osiemnastowiecznej Francji.
Jak należy ubrać się na rozgrywkę w Katakumbach?
Radzę ubrać się na sportowo, a przynajmniej w luźne rzeczy i płaskie buty, których nie jest Wam żal. Przestrzeń to stara, podziemna piwnica, co wiąże się z niskimi temperaturami, osiadającym kurzem oraz ostrymi kamykami na posadzce, po której w paru miejscach trzeba przecisnąć się na kolanach.

